Ciśnienie w oponie. Zmieniam przez zdradliwą jesień.

Ciśnienie w oponie. Zmieniam przez zdradliwą jesień.

16 listopada 2018 0 By marek

Ciśnienie w oponie, co ja z tymi oponami ostatnio. Kilka dni temu pisałem o oponie do trenażera a dzisiaj, o ciśnieniu w oponach.

Jechałem wczoraj nocą przez las. Uwielbiam to!

Zachodziło słonce, a leśna ścieżka była pokryta pomalowanymi słońcem liśćmi. Było pięknie. Leżące liście na leśnych ścieżkach skrywają pewną tajemnice. Przede wszystkim tajemnice tego co jest pod nimi. Korzenie drzew, kamienie przestają być widoczne, nierówności ścieżki ukryte zostają pod żółto, pomarańczowo, czerwoną kołderką, śliskich liści. Jazda po takiej ścieżce staje się w moment walką o utrzymanie się na rowerze. Kto będzie górą tym razem? Czy opona się oślizgnie na tym co nie widoczne, a twoje ciało zapłaci za to złamanym obojczykiem?

Dlaczego jesienią jest tak pięknie w lesie i dlaczego to piękno jest takie zdradliwe? Piękno samo w sobie nie jest zdradliwe, przecież piękne kobiety nie zdradzają 🙂 . Jadę przez las, a moje serce bije coraz szybciej. Moje leśne single zapewniają mi dodatkową dawkę emocji. Częściej staje na moich rozwalonych SPD balansując środkiem ciężkości. Rozmyślam co zrobić aby jechało się przyjemniej i aby się nie wyglebić. Mam koło 29 cali więc lepiej być nie może, no chyba że na fatbiku (tak mi się wydaje).

Ryzykować?

A gdyby tak się zatrzymać na momencik i rozkręcić moją prestę. Wcisnąć ją na chwile, nie na długo, na 3 sekundy. Po chwili zatrzymuje się i w ciemnym lesie rozlega się głośny syk upuszczanego z dętki powietrza. Nie wiem ile mam teraz barów w oponie, jak wychodziłem było około 4 barów. Po tym upuście ciśnienia, opona stała się wyczuwanie miększa pod palcami, ugina się pod ich naporem. Nie mam pompki, nie mam manometra, kto by to woził. Pewnie każdy oprócz mnie.

To jest jazda!

Rower teraz płynie, mimo nie sprzyjających warunków, pięknie pokonuje nierówności, wybiera garby korzeni i przelatuje nad kamieniami. Jesień przestała być już zdradliwa, albo rower radzi sobie lepiej z wybaczaniem błędów. Jadę wolniej przez niższe ciśnienie w oponie, odnoszę wrażenie jak bym wjeżdżał pod wzniesienie, a przecież jest płasko. W tych warunkach nie ma to jednak znaczenia. Frajda jest nie porównywalna, nie mogę się jednak zdekoncentrować.

Skończył mi się las i nastała smutna asfaltowa rzeczywistość, ze zbyt niskim ciśnieniem w dętce. Po za lasem nie ma leśnych ścieżek. To fakt. Po za lasem jest asfalt, który ludzie sprzątają jesienią. Dwa bary w oponach staja się wyczuwalną przeszkodą. Jak bym jechał po grząskim piachu.

Chociaż może to w bajkowy sposób, leśne stwory wysmarowały moje opony jakąś żywicą, żebym szybko do lasu nie wrócił i nie zakłócał ich spokoju nocą.