SPD się zużyły, czy da się wybrać nowe?

SPD się zużyły, czy da się wybrać nowe?

18 września 2018 0 By marek

Popsułem SPD ?!

Stało się, zepsułem moje pedały SPD. Urwana sprężyna, rozsypane łożyska. Moje SPD się wysłużyły. Przeżyły błoto, deszcz, upały, zjazdy, podjazdy, dostały w kość od przyrody. Ja też im dałem w kość, nie oszczędzałem ich. Nie polerowałem ich po każdej jeździe, bo przecież po to one są. Założę się że, Wasze również łatwo nie mają. Służyły dobrze, aż …. dopadło ich zużycie materiału. Zerwana sprężyna, nie żebym miał nogę tak mocną żeby stal niszczyć, porostu skończyła się i pęka. Walczyła długo i dzielnie trzymając za blok i nie puszczając go w wielu krytycznych sytuacjach. Nawet wtedy kiedy leciałem na bok, czy przelatywałem przez kierownice i w głębi duszy modliłem się aby puściła. Nie puszczała. Nie zawsze udało się wyszarpnąć blok z jej objęć i gleba. Teraz już nie trzyma za blok, bo się rozsypała.

SPD Emeryturka…

Moim SPD należy się przejście na kolarską emeryturę, maja 5 lat i kilkadziesiat tysięcy kilometrów przejechane. Bardziej 20 niż 80 🙂 . Więc inaczej być nie mogło, niestety. Zwykłe proste SPD za kilka dyszek, kupione w sklepie z niebieskim logiem i wyprodukowane w kraju środka, czy jak tam Chińczycy wolą Państwie Środka. Niby nic specjalnego, a dzielnie znosiły całoroczną jazdę. Teraz przejdą na kolarską emeryturę.

Wrzucę je teraz, do pudełka ze złomem. Mam takie pudełko, trzymam je w piwnicy, zbieram w nim wszystkie zużyte żelazne części z serwisowanych rowerów. Gdy nazbiera się pokaźna ilość złomu, wywożę go do skupu i oddaje za kilka złotych. Robiąc to w imię ekologii i oszczędności naszej planety dla przyszłych pokoleń, a nie dla hajsu, oczywiście. Bo kasa z tego żadna, 55 groszy z kilogram, prawe jak by mi ktoś w twarz dał i zapytał: Po co to robisz człowieku? Jak już moje SPD będą w skupie to trafią tam do kontenera. Następnie pojadą ciężarówką na pociąg, pociągiem na statek, statkiem do Chin i tam pociągiem do huty, w której przetopią je na stal do budowy kolejnego drapacza chmur, lub mam nadzieje, do kolejnych SPD. W ten sposób zakończą bieg swojej historii, zataczając koło.

Bez sensu tak ich los, w głębi duszy wiem że nie mogę na o pozwolić. Nie mogę zaprzepaścić tego co te pedały widziały, gdzie były, przecież są częścią mojej rowerowej historii. Powinny leżeć w gablocie i wygrzewać się w promieniach oświetlającej je lampki i czekać na co tygodniowe przeparcie ściereczką z kurzu. Na starość powinien wnukom opowiadać o nich historie. Podobno, za bardzo przyzwyczajam się do rzeczy. Zepsute SPD to dopiero początek problemów.

Odeszło stare musi przyjść ….

Boje się tego słowa : NOWE, w aspekcie akcesoriów czy części kolarskich.

Dlaczego?

Nie potrafię się zdecydować co wybrać, przecież jest za dużo zmiennych. Na sam koniec i tak okaże się że, jestem milionerem. Miałem SPD, zwykłe, proste zatrzaski za kilka dyszek, ich następcy w Decathlonie kosztują 89 pln w zupełności by wystarczyły i w tym momencie mógłbym zakończyć ten wpis, ale…

Przecież jak dołożę 30 pln to mogę kupić Shimano Deore M520, lżejsze o 2 gramy, czyli właściwie to samo, plus oczywiście wielki napis Shimano. Przecież pedały zatrzaskowe kupuje się rzadko. Możne więc jednak warto dołożyć te kolejne 70 pln i kupić Shimano M540, zaoszczędzę 26 gramów wagi.

Kilka dyszek dalej

Główka pracuje, a oczy natrafiają na Ritchey Comp V4 za tylko 20 dyszki więcej, które ważą 12 gramów mniej niż M540, czyli 340 gramów. Odchodzę od Shimano i patrze na Ritchey, nowa firma dla mnie, kolejna zmienna nie ułatwia sprawy. Za kolejne dołożone 30 pln są Tme Atac XC 4 i zaoszczędzone kolejne 38 gramów w stosunku do Ritchey, no i kolejny producent do wyboru. Jak byście się pogubili jesteśmy na pedałach za 250 pln, no ale w tej cenie to już mogę mieć Shimano Deore M780XT ważące 343 gramy, ale to Shimano i łożyska są z metalu, a nie ja w Ritcheyach, z kartonu. Tylko że, kolejne 10 pln dalej, wchodzą Crankbrothers Egg Beater 1 które są od Shimano Deore M780XT o 87 gramów lżejsze. Niestety wyglądają jak bym miał nigdy nie trafić w nie blokiem, a na pewno nie wtedy kiedy akurat bardzo będę tego potrzebował. Niestety, gdy dołożę kolejne 10 pln to będę w zakresie KTM Team 295 gramów za 270 pln. Zaczynam się już gubić w wyborze.

Kolejne kilka dyszek później

To się robi poważnie, nie fair w stosunku do mnie, bo w tej samej cenie co KTM są Shimano M8000 XT ważące 340 gramów. Pewnie wiecie że, Ritchey właśnie sypną mi piachem po oczach, chcąc zasugerować żebym nie patrzył na Shimano. Oferując za 270 pln Micro Pro V4 które nic nie ważą, bo tylko 208 gramów, czyli jeden pedał waży tyle co mała tabliczka czekolady, to nie może działać dobrze. Wiadomo kolejne 20 pln i na scenę wchodzi Shimano M8020 XT ważące tyle co „ja”. Kolejne 30 pln dalej będę w zasięgu Ritchey PRO MTB z wagą 262 gramy. Już się pogubiłem.

Skoro mam wydać 330 pln, bo na takiej kwocie właśnie się znajduje, to możne lepiej dołożyć trochę plnów i kupić coś porządnego. Za 399 pln osiągalne są Crankbrothers Egg Beater 2, a za 419 Ritchey WCS Paradigm MTB które wyglądają prawie jak biżuteria. Czy ja oszalałem, na co ja patrze przecież 20 pln dalej leżą Shimano SPD XTR M9000 za jedyne 439 pln. Wecie co znajduje się za kolejne 30 pln, limitowana edycja Shimano SPD LE M990 w kolorze niebieskim ważące 310 gramów i kosztujące 469 pln. To już pięć razy wyższa kwota niż mogła być na początku.

Sky is the limit

Najgorsze jest to, że do tej pory ciągle znajdujemy się w grupie pedałów z aluminium, a przecież za 489 pln można mieć Time Atack XC 8 Carbon z węglowym korpusem. Dokładamy 10 pln i mamy te same Time Atack z obudową w wersji MX 8.  W tej samej cenie są SHIMANO XTR PD-M9100 to jednak aluminium. Pamiętam jak podczas test touru Krosa kolega opowiadał mi o swoich tytanowych SPD za 700 pln. Co on może, a ja nie (to oczywiście żart)? Na końcu tego wyliczania znajdują się Time MX 12 Titan Carbon z kosmicznymi technologiami, na szczęście nie są dedykowane do XC, bo kosztują 799 pln.

Rozumiecie dlaczego czuje się teraz jak milioner. Zapewne na wszystkim można oszczędzać, oprócz rowerów. Niestety rozwiązanie tego problemu jakie stosuje to nie dokonywanie wyboru. Nie wymieniam, bo nie mogę się zdecydować i od 3 miesięcy jeżdżę z urwaną sprężyną i rozwalonym łożyskiem. Trochę częściej przez to klnę podczas jazdy, gdy muszę ratować się przed glebą. Ostatnim czasy sprężyna nie trzymała i wylutowałem kolanem w kierownice. W tamtym monecie myślałem że to już kres oczekiwań i wymienię moje SPD. Przeszło mi to tak samo jak ból kolana.

A jak u Was z zakupami nowych części? Zapraszam do komentowania na FB.