Ultramaraton „Piękny Wschód” – nic dodać nic ująć.

Ultramaraton „Piękny Wschód” – nic dodać nic ująć.

8 maja 2018 0 By marek

Ultramaraton „Piękny Wschód” jak to opisać, żeby Was zachęcić, się głowię. W tym wypadku jednak nie potrzebnie. Wystarczy to opisać tak jak jest, rzetelnie, bez koloryzowania i upiększania. Ten ultramaraton obroni i zareklamują się sam. Zapraszam, poniżej kilka informacji o Pięknym Wschodzie, po Pięknym Wschodzie.

Ultramaraton Piękny Wschód. Do wyboru dwie długości tras 267 km i 510 km. Wybrałem trasę 267 km, miał być to mój rekord życiowy, pod względem przejechanego dystansu i czasu spędzonego na siodełku. Podczas zapisów zdeklarowałem się że, ukończę trasę w przedziale miedzy 10 a 11 godzin. To ważna informacja i przemyślcie ją, od tego może zależeć czy utrzymacie się w danej grupie. Organizator zapisał mnie do grupy z porównywalną deklaracja czasową. Oprócz wyboru dystansu można było wybrać również formę przejazdu, „grupa” lub „solo”. W stracie „solo” wyrusza się w grupie około 7 osób i rozjeżdża po 7 kilometrach. Jazda „grupowa” to start w grupie również około 7 osób i możliwość kontynuacji jazdy w tej że grupie. Jednak nie ma takiego obowiązku, gdyby ktoś chciał poleżeć na punkcie kontrolnym lub urwać się z grupy, to nikt tego nie zabrania.

Dzień  przed zawodami

Miedzy godziną 15 a 19 odbiór pakietów startowych w Parczewie, na Stadionie MOSiR al. Jana Pawła II. 19.30 odprawa techniczna i spotkanie integracyjne :).

W samym ośrodku można się przespać lub rozbić namiot na terenie Stadionu , swoją droga piękne miejsce, za rok przemyśle możliwość pobiwakowania noc wcześniej na miejscu.

W pakiecie startowym oczywiście numery startowe, żele energetyczne, batony proteinowe, izotoniki.

Dzień startu

Dzień na który czekałem.

Zapisałem się na start w grupie, przyporządkowali mnie do grupy II ze startem o 9.30. Dzięki temu ze Parczew to zaledwie 70km od mojego miejsca zamieszkania podjechałem samochodem na miejsce startu. O 8.50 bylem na miejscu, miałem 40 minut na przebranie, sprawdzenie i przygotowanie sprzętu. Przed każdym startem dzień wcześniej łapie gumę w tylnym kole, to już prawie jak szczęśliwy przesąd. Zmieniłem dętkę i taśmę dzień wcześniej, wiec rano jedynie sprawdziłem czy wszytko w rowerze działa poprawnie.

10 minut przed startem organizator zamontował nam na rowerach nadajniki GPS, zwróćcie koniecznie uwagę czy nadajniki są włączone. W tym też czasie poznałem chłopaków z mojej grupy. Szybkie zbicie piątek i ustalenie że nic nie ustalamy, a wszystko wyjdzie w trasie i czasie jazdy. O 9.29 staliśmy naszą grupą na linii startu. Jeszcze tylko 3,2,1 i start, a to wszystko rejestrowane i udostępniane online na stronie zawodów Piekny Wschod.

Sam przebieg jazdy i moje doznania i przemyślenia opisze w kolejnym wpisie, w tym chce opisać tylko ten Ultramaraton.

Przed nami 267 km 3 pkt kontrolne na których zdobywamy pieczątkę i co ważniejsze mamy wyżerkę. Pierwszy pkt po 107 km, na miejscu 1,5 litra wody, banan, dwa cebularze?, żurek. Drugi pkt w Żółkiewce na 154km trasy, na miejscu pieczątka, kasza z gulaszem (przepyszny), herbata i kawa. Trzeci pkt stacja Orlen (stu jezior) na miejscu koleżanka z Rowerowy Lublin spotkana przypadkiem, pieczątka, żel energetyczny, baton proteinowy „Gladiator” 🙂  1,5 litra wody, banan i kanapka do wyboru z szynką i serem, wziąłem z szynką, oczywiście, przepyszna :). Następnym punktem była już Meta z oklaskami i relacja online, oczywiście.

Na mecie uroczyste wręczenie medali i certyfikatów ukończenia, wszystko transmitowane online w internecie. Zdanie GPSów i wyżerka ogromnej ilości różnorodnych drożdżówek, żeby nie było zjadłem tylko dwie, z kawa i herbatą.

Nie startowałem nigdy w zawodach kolarskich, ale te z ręką na sercu mogę polecić każdemu. Ze względu na super organizacje, na możliwość wyboru rożnych tras i form przejazdu. Jedzenie było świetne, trasa piękna i malownicza jak to na wschodzie. Gdzie nigdzie brakowało asfaltu na drodze. To jednak był bardziej problem dla kolegów z karbonowymi sprzętami na karbowych kolach, mój marketowy Ultra 720 AF spisał się świetnie, żadnych problemów technicznych. Dzięki zamontowany GPS-om można Nas było śledzić online, w którym miejscu trasy się znajdujemy i jak nam idzie przejazd. Świetna sprawa dla rodziny i znajomych którzy chcą dopingować.

Każdemu polecam Piękny Wschód jako pierwszy Ultramarton.