Oda do kurteczki ULTRA 500 z Decathlona, ten ciuch ma MOC!

Oda do kurteczki ULTRA 500 z Decathlona, ten ciuch ma MOC!

20 kwietnia 2018 0 By marek

 

Kieszonki koszulki kolarskiej pomieszcza wszystko, kto używa ten wie. Można w nie schować kilka tysięcy kalorii, pompkę, łatki, dętkę, łyżki, multitoola, buffa, klucze, forsę i to wszystko na raz. Zapomniałem o najważniejszym, ja dopycham do tego jeszcze kurtkę. W tym momencie możecie się zastanawiać. Jak to kurtkę? Ano kurtkę, ale kurtki są wielkie i ciężkie, powiecie. Moja kurteczka nie jest, ale o tym zaraz. Często łapie się na tym, że nie włożyłem do moich kolarskich kieszonek żadnego z wymienionych wcześniej akcesoriów, przez co nie rzadko muszę wracać z buta, bo nie mogę naprawić dętki, lub skuć łańcucha, ale zawsze zabieram moją kurtkę. Nie jest to byle jaka kurtka, tylko ta jedyna i nie powtarzalna, kurtka z Decathlona, ULTRALIGHT 500.

Kurtka jak kurtka, można by powiedzieć, ma kształt kurtki z długim rękawem, chociaż dla mnie trochę za krótkim. Nie ma kaptura, ani standardowych kieszeni. Posiada jedną nie zapinaną kieszonkę wewnętrzną, która za razem jest jej kompresyjnym pokrowcem i ten jest już ściągany. Zrobiona z niezwykle lekkiego materiału, w moim rozmiarze waży 91 gramów. Chroni przed wiatrem i przed lekką mżawką. Posiada otwory wentylacyjne pod pachami i na plecach do odprowadzania potu. Idealna do jazdy rowerowej w przejściowe pory roku. Aha i występuje w trzech rożnych kolorach biały, żółty, ale taki żółty na który lepiej patrzeć w okularach z filtrem i czerwony fluorescencyjny, jak dla mnie to pomarańczowy. Dziwne, ja mam te kurteczki dwie w kolorze niebieskim i białym. Mniej więcej tak wygląda opis na stronie Decathlona. Typowy sklepowy opis szablonowy i standardowy. W sumie w tym miejscu mógłbym skończyć opis, bo już wszystko jest powiedziane, ale nie…

Powiem Wam coś o tej kurteczce….

Ta kurtka ma moc, ogromną moc, nie wyobrażalną, nacechowana jest niczym amulet, który wtłacza w waszą skórę sok z Gumijagód. Moc ratowania z najgorszych i najtrudniejszych sytuacji. Setki razy dzięki niej nie zamarzłem, otulała mnie niczym ciepły kocyk w zimne dni, daleko od domu, dodając 100 punktów do animuszu. Tysiące razy dzięki niej nie zmokłem, stanowi co prawda tylko dodatkowa barierę, ale przy załamaniu pogody lepiej ja mięć, a z deszczem radzi sobie lepiej niż opisuje to Decathlon. Miliony razy dzięki niej, czułem tylko opór wiatru, a nie jego przenikliwość. Chociaż jest trochę jak żagiel. Zawsze dzięki niej kontynuowałem jazdę poprawiając jej komfort. Nie raz służyła mi jako rękawiczki lub czapka gdy tych zapomniałem. Świetnie nadaje się również jako awaryjna siatka na zakupy, lub ochrona siodełka lub kierownicy przed deszczem na postoju. Jest trochę jak ubezpieczenie, jak ją masz ze sobą to nic ci się nie stanie. No i kosztuje tylko 79.99 polskich pieniążków, ale w tajemnicy Wam powiem że Decathlon robi czasem na nią promocje i wyprzedaje po 59 pln, jak na rowerowe wyposażenie, wiele to nie jest. Kurteczka nie oddycha najlepiej, jednak nie zmusiła mnie nigdy do zrzucenia jej z siebie, z powodu przegrzania, na plecach ma otwory wentylacyjne. No i tak śmieszna waga 91 gramów to o 9% mniej niż tabliczka czekolady.

Wiosna to wiosna. Wiadomo wiosną bywa rożnie z pogodą. Czasem jest zimno, a czasem ciepło, czasem synoptycy się nie mylą. Jesienią nie jest lepiej. Tylko czasem wiem jak się ubrać. Moja kurteczka to taka reperaturka na wypadek źle dokonanego wyboru ubrań, jest jak Hubert z Milionerów dający koło ratunkowe, gdy będę 50 km od domu, a temperatura załamię się. Daje szanse skorygować dokonany wybór. Jest tak wspaniałomyślna, że naprawia błędy przewidywań synoptyków.

Kwiecień w tym roku w Polsce jest pięknie gorący, ostatnie średnie dobowe temperatury są wyższe niż w Maroko, a ja mimo to zabieram moją kurteczkę ze sobą. Osobiście polecam. Po tym wpisie pewnie sprzedaż tej kurteczki w Decathon wzrośnie o kilka set procent, mimo to nie biorę od nich za to żadnej kasy, dla mnie tak kurtka ma MOC!