SMOG (wychodzi na to, że jesteśmy sportowcami palaczami)

SMOG (wychodzi na to, że jesteśmy sportowcami palaczami)

31 stycznia 2018 1 By marek

Na wstępie nadmienię, uwielbiam ludzi, uwielbiam jak się gromadzą, przemieszczają, współżyją ze sobą, tworząc lokalne społeczności, jak się bogacą, ten wpis jest jednak o tym czego w ludziach nie lubię. Chcę jeździć cały rok, chce biegać cały rok, źli ludzie mi to uniemożliwiają. Cały rok? Czy to aby na pewno jest zdrowe, przecież sport to zdrowie? To dlaczego miało by być inaczej. Z każdej strony jesteśmy szczuci informacjami z mediów, portali i aplikacji żeby nie wychodzić z domu, bo powietrze na zewnątrz akurat dzisiaj ma przekroczone normy i zabija. Przecież dzisiaj jest mój dzień treningu, jak to mam nie wychodzić z domu?  Albo nie wychodzić z domu bez maski antysmogowej, jakiej maski?, a co ja chce monopolowy okraść że mam mieć maskę? bo pewnie tak będę postrzegany, albo niczym złodziej rowerów gdy będę w masce jechał rowerem, chociaż oni chyba nie maja na sobie tych wszystkich obcisłych ciuszków.

Teraz na poważnie, bo dla mnie SMOG to nie żarty, to realny problem tych którzy jeżdżą na rowerach lub biegają, ale nie tylko ich. To problem Nas wszystkich i rozwiązany będzie dopiero wtedy gdy wszyscy zdamy sobie z tego sprawę. Dlatego piszę ten wpis, by trafił on do kilku tysięcy ludzi i jeśli zadziałał waszą wyobraźnię. Aby w kilku procentach z Was podlać ziarnko niepewności. Oczywiście nie zachęcam abyście łapali za pojemniki z pianką uszczelniającą i zatykali kominy wszystkich trucicieli, lub rury wydechowe starych diesli bez katalizatorów, niech sami wdychają swoje śmierdzące toksyny. Chociaż to było by szybkie i skuteczne rozwiązanie, wystarczy jedna ustawa pozwalająca zatkać wszystkie trujące dziury/otwory i nie ma smogu.

Może to tylko bełkot i wymysł ekologów zatrudnianych przez kapitalistów, chcących dorobić się na filtrach powietrza, maskach antysmogowych, wymianie bezklasowych pieców, lub sprzedających technologie odnawialnych źródeł energii. Realnie patrząc, to za smogiem idą miliardy złotych dofinansowań do wymiany pieców, farm wiatrowych, fotowoltaiki.

Więc może nie taki diabeł straszny jak go malują. Przecież w mediach nie ma wiadomości typu: : „Z kraju, dzisiaj smog zabrał ze sobą kolejnych 50 osób”, za to co dziennie słyszymy ile osób zmarło w Polsce w wyniku wypadków samochodowych i jest to średnio 8 osób dziennie. Smog natomiast, odpowiada za przedwczesny zgon ponad 110 osób dziennie w naszym Pięknym Kraju, ale również za: powszechne już alergie, choroby układu krążenia i oddechowego. W Polsce w każdym mieście dopuszczalne normy zanieczyszczenia powietrza są przekraczane, zależy tylko czy kilku czy kilkudziesięciu krotnie. Oglądanie mapek porównujących czystość powietrza w Polsce i europie zachodniej możne przyprawić o gęsia skórkę, na Naszą niekorzyść. Jak to możliwe? przecież na zachodzie jest dużo przemysły u Nas jest go mniej, a mimo to mamy dużo gorsze powietrze, bo to w głównej mierze my sami, czyli gospodarstwa domowe jesteśmy producentami Smogu.

Dla mnie nie jest to wymysł, po pierwsze smog często jest bardzo widoczny, tak moi kochani to nie jest mgła. Po drugie gdy jadę rowerem lub biegnę i czuje  w ustach smak węgla, jak gdybym wsadził głowę nad ognisko z byle czego, to wierze że smog to nie wymysł, a ktoś kto rozwiąże jego problem, niech się stanie najbogatszym człowiekiem.

https://www.krakowskialarmsmogowy.pl wspólnie z krakowskim startupem Omni Calculator zbudowali narzędzie, które pokazuje nam stężenie B(a)P przeliczone na ilość papierosów, z tą rakotwórczą substancją. Wyniki dla Warszawy, Krakowa, Lublina wyglądają dość przerażająco.

 

Żart: jeśli otwierasz okno w Krakowie żeby wywietrzyć mieszkanie, to tak naprawdę wietrzysz Kraków”  wydaje się być tutaj na miejscu.

Co można zrobić?

Najważniejsze pytanie w tym całym moim pisaniu, bo to odpowiedzi na nie mają zmotywować i zapalić światełko w waszych głowach, że smog to nasz wróg i należy z nim walczyć. Najbardziej denerwuje mnie, że ludzie w Polsce sądzą, że nie da się smogu zatrzymać, bo ludzie zawsze palili węglem, drewnem, śmieciami, to wynika z takiej maluczkości polaków, którzy patrzą na dzisiaj i teraz, na to że dziś zaoszczędzili 1 pln na ogrzewaniu bo spalili „gówno w swoim gównianym piecu”. Nie ważne, że przez to całą okolica umrze przedwcześnie, a zanim to nastąpi wydamy  niebotyczna kwotę pieniędzy na leki i służbę zdrowia, aby ratować zatrute istnienia. Aspekt finansowy/oszczędności gospodarstwa domowego mnie nie przekonuje, Kraków na przykład daje 100% dofinansowania na wymianę pieców na piece najwyższej piątej klasy, wystarczy złożyć wniosek. Mamy 21 wiek ludzkość potrafi uzyskiwać energię ze słońca, wiatru, z ziemi, zastosowanie sporej części z tych technologi jest dofinansowana, wystarczy tyko się zainteresować. W internecie w tym temacie znajdziecie ogrom informacji. Nie musimy żyć w zasyfionym powietrzu, myślę że często wynika to ze strachu przed pogorszeniem relacji z naszym sąsiadem, ale jeśli on Was truje to nie bójcie się mu pokazać środkowego palca i działać, zgłaszając to odpowiednim organom. Pamiętajcie też o smogu idąc do wyborów, jako wyborcy decydujecie o tym czy będzie to temat ważny dla naszych władz, a może i najważniejszy.

Jak się bronić? Równie ważne pytanie.

Godziny szczytu dojazdów i powrotów z pracy i szkół, generują największy ruch/korki, więc i największe zanieczyszczenie, zaraz przed lub zaraz po godzinach szczytu w ruchu samochodowym następują godziny grzania w domach, co za tym idzie największa emisja niska i najbardziej dla nas szkodliwa. W tych godzinach nie trenujmy na dworze/polu (uśmiech do Krakowiaków), no chyba że akurat jest super wietrzny dzień. W ocenieniu stanu powietrza na dworze/polu, pomocne będą aplikacje na urządzenia mobilne, taki świat niestety. Dzięki nim dowiemy się, czy trening odbyty na zewnątrz będzie w dalszym ciągu miał zamierzone działanie prozdrowotne.

Moją odpowiedzią na SMOG jest przede wszystkim trenażer (pisałem o nich tutaj). Pamiętaj jednak, aby kaloryfer w takim pomieszczeniu był zakręcony, warto będzie je mimo wszystko wcześniej trochę przewietrzyć, po czym i tak następuje konieczność użycia filtra powietrza. Bez wywietrzania prawdopodobnie ugotujemy się po kilkunastu minutach treningu. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się zaopatrzenie się w dużą ilość roślin w takim pomieszczeniu, niektóre z nich wprost wyłapują pierwiastki smogu z powietrza. Jest na ten temat obszerna literatura w internecie.

 

 

Basen lub siłownia. Siłowni nie lubię, jeśli jednak ma pomoc to chętnie skorzystam. Za to basen jest dla mnie odpowiedzią na wszystko, jest dobry jak jest zimno, jak wieje jak w kieleckim (pozdrawiam), jak leje, jak świat jest zamarźnięty albo pokryty smogiem. Pod dachem zawsze będzie lepiej, no chyba że będzie tam akurat całe wasze miasto, bo wystąpiły wyżej wymienione warunki. Jest na to sposób basen o 6 rano, przed pracą, korzystam regularnie, nigdy nie ma tłoku, a czasem jest pusto jak na mszy w czwartek. No i wskok z rana do zimnej wody to jedna kawa w dzień mniej.

Filtr powietrza, mam, bo dostałem, czy sam bym kupił, to zależy. Jednak gdy już go używam to wiem że, bym kupił, chociaż to bardzo stresujące urządzenie. Co prawda wydaje bardzo przyjemny szum i moje dzieciaki spokojniej przy nim śpią, jest prawie bez obsługowy, zmieścił się na ścianie na której miał się zmieścić i mam czyste powietrze w domu. Jednak mimo zalet bardzo mnie stresuje, gdyż ma on wbudowany czujnik jakości powietrza, czerwona lampka – bardzo złe powietrze, fioletowa – złe powietrze, niebieska – średnie, zielona – dobra jakość. Stresuje mnie to piekielnie, gdyż zimą jakość powietrza u Nas w mieszkaniu nie osiągnęła lampki koloru zielnego nigdy, za to czasem jest czerwona, na szczęście po kilu minutach pracy robi się fioletowa aż dojedzie do niebieskiej, jednak gdy dłuższy czas świeci na czerwono to mam ochotę wybić szybę komuś kto pali syf w okolicy. Ceny są rożne, stopnie filtracji również im ich więcej tym lepiej i drożej, ale na pewno warto zainwestować, bo to inwestycja w wasze zdrowie i korzystają z niej wszyscy mieszkańcy.

Najlepszym rozwiązaniem jest zmiana miejsca zamieszkania, na rajska ciepła wyspę gdzie nikt nie pali w piecu i wszyscy chodzą na piechotę lub jeżdżą rowerami. Może to kosmiczne rozwiązanie, ale w większości miejsc cywilizowanych jesteś wstanie utrzymać rodzinę za najniższą krajową, więc zmiana pracy nie powinna być problemem. Kredyt można wcześniej spłacić sprzedając nieruchomość. Jeśli nie masz możliwości przeprowadzić się za granice, to zawsze można chociaż nad morze lub do chatki na wzniesieniu, tam powietrze powinno być czystsze.

Najważniejsze że nasz władze zaczynają dostrzegać problem, to oznacza dla nas tylko ruch w dobrym kierunku, może kiedyś dogonimy Danie i nasze wybrzeże będzie wyglądać jak u nich (zdjęcie poniżaj) mają już nadwyżki energii z wiatraków, którą odsprzedają. To takie proste. Walczmy z naszymi sąsiadami aby nas nie truli.