(Nie) siedź, jedź. Czyli foteliki rowerowe dla dzieci.

(Nie) siedź, jedź. Czyli foteliki rowerowe dla dzieci.

30 czerwca 2017 0 By marek

Za sprawa kilku ciepłych dni coraz więcej czasu ludzie spędzają po za domem, możliwe że się zastanawiacie nad tym jak połączyć jazdę na rowerze lub treningi, z opieką nad dzieckiem lub z czasem który dziecku musisz lub chcesz poświecić. Musisz się nad tym zastanawiać bo ile czasu można siedzieć w jednym miejscu z pociechami na tym samym placu zabaw lub patrzeć na dziecko przesypujące piach w piaskownicy i klepiące łopatką babki z piasku. Jeżeli nie wiesz jak połączyć jazdę na rowerze gdy masz dziecko w wieku 1,5 do 4lat to ten wpis jest w 100% adresowany do Ciebie. Zabierz pociechę na przejażdżkę to lepsze niż co kol wiek innego :). Ludzie uważają za wynalazki XXI wieku super szybkie samoloty, prąd bez kabla lub auto bez kierowcy dla mnie jest to fotelik rowerowy, chyba mogę tak stwierdzić po dzieciństwie spędzonym na zwykłym bagażniku rowerowym, na którym jadąc za każdym razem modliłem się aby tym razem nie wsadzić nogi w szprychy tylnego koła, czasem się udawało, lub abym nie spadł z bagażnika podczas przejazdu przez krawężnik lub dziurę w drodze. A wiec…

Jest ich wiele różnią się sposobem montażu, miejscem montażu, jakością, funkcjonalnością i cena. Oczywiście poprę ten wpis naszymi doświadczeniami.

Foteliki mocowane na ramie i to jest chyba najczęściej wybierany typ fotelika i oferowana jest nam jako konsumentom najszersza ich gama.

Na co musicie zwrócić uwagę podczas zakupu, przede wszystkim ważna jest  średnica rury pod siodłowej musi być ona zgodna ze średnicą uchwytu/bazy fotelika tak aby po skręceniu powierzchnia tarcia bazy była w jak największej powierzchni styczna z rurą pod siodłową. Producenci fotelików w większości ułatwiają nam zadanie wyboru i robią bazy w powiedzmy standardowej średnicy rury pod siodłowej, kilka milimetrów średnicy więcej dużej różnicy nie robi. Pamiętajcie nigdy nie mocujemy fotelika do sztycy pod siodłowej, zawsze musi być zamocowany do ramy (kolor zielony na poniższym obrazku oznacza poprawne miejsce montażu, czerwony nie poprawne).

Jeżeli planujecie korzystać kiedyś z fotelika warto pomyśleć o tym już przy wyborze roweru tak aby średnica ramy nie była nietypowa może to później przysporzyć nie potrzebnych problemów z wyborem bazy mocującej i znacznie ograniczyć wybór fotelika.  Kolejne co musicie sprawdzić przy wyborze fotelika to wysokość na której będzie on zamontowany tak aby miedzy kołem a jego podstawą było co najmniej kilka centymetrów różnicy, niezbędna jest ta odległość gdyż dziecko fotelik obciąża i powoduje to dogięcie drutów trzymających, dodatkowo amortyzuje on na nierównościach drogi i gdy odstęp jest zbyt mały spod fotelika może trzeć o oponę (na powyższym obrazku zaznaczone kolorem fioletowym). Dotyczy to przede wszystkim rowerów z obniżonym połączeniem rury górnej z rura pod siodłową. Ostatnia rzecz którą należy sprawdzić to położenie waszego siodełka względem fotelika  (kolor pomarańczowy na obrazku), pamiętajcie że między oparciem a Waszym siodełkiem musi się jeszcze zmieścić dziecko i najlepiej aby miało tam jak najwięcej miejsca to znacznie bezpieczniejsze. Oczywiście większość fotelików umożliwia nam regulacje odsunięcia fotelika do tyłu aby to miejsce zwiększyć. Należy tu pamiętać o tym że fotelik z dzieckiem znacząco zaburza środek ciężkości naszego roweru i podczas jazdy szczególnie pod wzniesienie możecie mieć problem z utrzymaniem przyczepności przedniego koła, a to bardzo niebezpieczne. Niektóre modele fotelików umożliwiają dodatkowe wychylenie oparcia do tyłu o 20 stopni tak aby dziecko mogło spać w komfortowych warunkach, z takiego fotelika my korzystaliśmy, jedynak nam był to dodatek nie potrzebny. W sumie wspólnie z córką przejechane 1200km przez te parę lat i zasnęła ona tylko raz :). Modele te kosztuje przeważnie od kilkudziesięciu do około 100 pln więcej dla mnie to zbyteczny gadżet. Większość fotelików mocowanych na ramę ma udźwig do 22kg i należy tego kategorycznie przestrzegać, a przy wyborze należny nie kierować się wiekiem dziecka, a właśnie jego wagą. Największą zaletą tego typu rozwiązania przewozu dziecka jest to że cały fotelik jest amortyzowany na metalowych szynach jest to zdrowsze dla kręgosłupa dziecka i zapewni wam możliwość dłuższych wyjazdów i dalszych wycieczek, z doświadczenia doradzę wam jednak podkładanie małej poduszki lub czegoś miękkiego nad siedzenie dziecka aby poprawić komfort bo standardowe podkłady nie zapewniają wystarczającego komfortu na kilkudziesięciu kilometrowych trasach, a nie chcemy aby mały pasażer źle kojarzył rowerowe wycieczki przez ból 4 liter :), tym bardziej gdy rodzic jedzie na super miękkim żelowym siodełku a dziecko siedzi na kawałku plastiku.

Foteliki mocowane na bagażnik rowerowy mają prosty montaż ograniczający się przeważnie do odciągnięcia zaczepu na sprężynach i osadzeniu fotelika na bagażniku, i założeniu zabezpieczenia w postaci paska na sztyce.

Zaleta jest taka że nie musimy przykręcać bazy do rury pod siodłowej dzięki czemu nie musimy zwracać uwagi na jej średnice, skorzystają z tego posiadacze rowerów z nietypowymi kształtami ram. Fotelik ten możemy przekładać miedzy rożnymi rowerami wyposażonymi w bagażnik, bez konieczności demontażu bazy lub dokupowania kolejnej bazy pod kolejny rower. Foteli ten zamontowany jest na sztywno do bagażnika co powoduje że jedyną amortyzacją jaką ma dziecko jest wasza opona może to zmniejszyć komfort jazdy dla dziecka. Ten rodzaj siedzonek nie posiada też możliwości wysunięcia fotelika do tyłu wiec musimy zwrócić uwagę czy dziecko będzie miało miejsca za naszym siodełkiem. Najważniejsze na co musicie zwrócić uwagę gdy wybieracie taką formę przewozu dziecka to ograniczenie wagowe, jest ono takie samo jak w przypadku fotelików mocowanych na ramę czyli 22kg, ale bagażnik ma swoje ograniczenie które zazwyczaj wynosi tylko 18 kg a w tym musicie zmieścić wagę dziecka i całego fotelika, co za tym idzie to przy wadze fotelika około 2-3 kg możecie w tym typie przewozić dziecko do maksymalnie 16kg a to rok lub dwa lata krócej niż w poprzednim modelu :(.

Foteliki mocowane z przodu czyli dziecko jedzie przed nami. Największy plus tego rozwiązania to to że widzimy malucha cały czas przed nami i wiemy co robi, jest to na pewno opcja bardzo przydatna przy przewożeniu mniejszych dzieci. Jednak dla mnie to rozwiązanie ma same minusy. Sposób mocowania przy standardowych fotelikach przednich mocujemy je ro rury przedniej, jeśli mamy tam miejsce, co sprawia ze środek ciężkości całego roweru jest przesunięty do przodu i utrudnia nam to skręty kierownica, powoduje że mamy wrażenie że po delikatnym skręceniu koła cos nam ciągnie za kierownice, a to tylko grawitacja. W innych przypadkach mocujemy je do samej kierownicy do czego mocowania mostków trzymających kierownice w ogolę nie są przystosowane, a według producentów możemy tak przewozić dzieci do 15kg. Przez to że dziecko i fotelik są przed nami mamy utrudniona możliwość kierowania rowerem i ograniczone ruchy, często wywołuje to nasza nieprawidłowa i inna niż zwykle pozycje na rowerze, a to może nieść za sobą dodatkowe problemy w niebezpiecznych sytuacjach. Dodatkowo dziecko siedząc przed nami wyłapuje buzią wszystko co latające przed nami w powietrzu czyli wszystkie muchy, meszki, komary itp wiec nie zdziwił bym się gdyby po powrocie z przejażdżki w takim foteliku dziecko stwierdziło że nie będzie już jadło kolacji bo najadło się owadów po drodze. O ewentualnych kolizjach z innymi użytkownikami rowerów już nie wspominam, ale na ścieżkach nie jesteśmy sami. W samochodach przewozicie dzieci za sobą to i na rowerach też tak róbcie. Po za tym dajmy dziecku trochę swobody podczas naszej jazdy nie obserwujmy go cały czas niech mają od nas trochę wytchnienia.

Podsumowanie. Z naszych doświadczeń polecam pierwszy z opisanych przeze mnie rodzai fotelika, jest najwygodniejszy i mocowany z tylu, a tez najdłużej nam posłuży i pozwoli się cieszyć wspólnymi wycieczkami. Zalecam tez abyście zaopatrzyli się w koszulki kolarskie z kieszonkami z tylu dziecko będzie mogło schować tam kilka rzeczy na drogę, jak: woda lub herbatniki na dłuższe wyprawy też się przydadzą. My tak robiliśmy i często bywało że po przejazdach przez las zamiast herbatników w kieszonkach miałem pełno liści zerwanych potajemnie przez córkę z omijanych krzaków. Pamiętajcie o kaskach dla dziecka my przez te 1200 km i parę lat, mieliśmy 3 wywrotki. Wspólne przejazdy na pewno zbliża Was z Waszą pociech ale również są formą świetnego treningu interwałowego. My z córką ustalaliśmy w formie zabawy kawałek trasy, powiedzmy 5km od przejazdu kolejowego do tamy, na którym nikt nie mógł nas wyprzedzić, powiem Wam że nie ma lepszego motywatora jak siedzącą 3/4 latka za waszymi plecami pokrzykująca niczym wytrawny trener szybciej tato szybciej, bo ktoś nas dogania i na koniec takiego odcinka jak usłyszycie słowa „Dobra robota koniku, nikt dzisiaj nas nie wyprzedził” to wiecie że trening został wykonany dobrze i trener też jest zadowolony.